Jako że pogoda za oknem jest wybitnie niezachęcająca do jakiejkolwiek aktywności, to pomyślałem, że i muzyka, jaką w tym tygodniu chcę się z Wami podzielić będzie inna niż zwykle. Wierni czytelnicy wiedzą, rzecz jasna, że lubię i regularnie słucham muzyki klasycznej. Niemniej, nie jest ona zbyt częstym gościem na łamach Antylogii. Dlaczego? Sam nie wiem. Ale dziś choć w małym stopniu postaram się te braki uzupełnić.
Płyta, o której chcę Wam dziś opowiedzieć, to jedna z tysięcy (a na pewno setek) interpretacji dzieła wybitnego rosyjskiego kompozytora, Modesta Musorgskiego. To konkretne, wydane w 1987 roku nagranie, jest wykonaniem "Obrazków z wystawy", dziesięcioczęściowego cyklu miniatur fortepianowych, przez Orkiestrę Symfoniczną z Montréalu, pod batutą wybitnego szwajcarskiego dyrygenta, Charles'a Dutoit.
Mimo że "Obrazki z wystawy" powstały jako utwory fortepianowe, to właśnie aranżacja na orkiestrę jest najbadziej spektakularna i majestatyczna. I tak wiele skojarzeń ze sobą niesie. Należy wspomnieć, że pierwsze trzy utwory nie pochodzą ze wspomnianego wyżej cyklu. A najbardziej z nich rozpoznawalny (na pewno już przy pierwszym odsłuchu to do Was dotrze), "A Night on the Bare Mountain", był niejednokrotnie interpretowany przez różnych progresywnych muzyków. Najtrafniej, według mnie, przez Par Lindh Project.
Skąd w ogóle Musorgski? Pamiętam do dziś, jak na lekcjach muzyki w szkole podstawowej nauczyciel (raczej bezskutecznie) próbował nas "osłuchać" z klasykami. Żebyśmy wiedzieli, choć zdawkowo, kto co skomponował i jak to w ogóle brzmi. I o ile raczej mu się to (temu nauczycielowi, znaczy się) nie udało, to Musorgski został ze mną do dziś. Utwór, który pan od muzyki nam zaprezentował to "Chatka na kurzej stopce (Baba Jaga)". Od razu spodobała mi się jego dynamika i tajemniczość. I jakże fantastycznie było kilka lat później odkryć, że pierwsze dźwięki tego utworu posłużyły za charakterystyczny riff kultowego już kawałka Samaela "Baphomet's Throne"! Tym sposobem tak sobie z panem Modestem Musorgskim i panami z Samaela trwamy do dziś...
Nie zamierzam interpretować poszczególnych części tego nagrania, bo nie widzę w tym sensu. No i, nie posiadając wykształcenia muzycznego, nie bardzo czuję się kompetentny, by rozwodzić się nad wirtuozerią (bądź nie) tej interpretacji. Mnie ona, jako miłośnika muzyki w ogóle, zwyczajnie zachwyca i od niemal trzydziestu lat relaksuje.
Nie namawiam Was do odsłuchiwania na siłę mojej dzisiejszej propozycji. Chciałem o niej napisać, bo muzyki klasycznej jest tu jak na lekarstwo, a przecież nigdy jej nie unikam i nie chciałbym, żeby Antylogia Mojej Muzyki była postrzegana jako wyłącznie metalowy blog. Jeżeli jednak lubicie czasem, zwłaszcza w niesprzyjających okolicznościach przyrody, dać się ponieść genialnie skomponowanej i fantastycznie zaaranżowanej muzyce klasycznej, to niełatwo będzie o lepszy wybór, niż właśnie "Obrazki z wystawy" Modesta Pietrowicza Musorgskiego.
1. Khovanshchina: Overture (Prelude) 5:35 2. A Night on the Bare Mountain 11:02 3. Russian Easter Festival, Overture, Op. 36 14:49 4. Pictures at an Exhibition: Promenade - The Gnome 3:58 5. Pictures at an Exhibition: Promenade - The Old Castle 5:50 6. Pictures at an Exhibition: Promenade - Tuileries 1:34 7. Pictures at an Exhibition: Bydlo - Promenade 3:26 8. Pictures at an Exhibition: Ballet of the Chickens in Their Shells 1:12 9. Pictures at an Exhibition: Samuel Goldenberg and Schmuyle 2:13 10. Pictures at an Exhibition: The Market-Place at Limoges 1:28 11. Pictures at an Exhibition: Catacombae - Cum mortus in lingua mortua 3:56 12. Pictures at an Exhibition: The Hut on Fowl's Legs (Baba-Yaga) 3:24 13. Pictures at an Exhibition: The Great Gate of Kiev 5:46
Dziś powrót do przeszłości. Bardzo, bardzo długo nie słuchałem tej płyty, ale jak już na nią wpadłem, to odtwarzam (niemalże) bez przerwy. Tyle wspomnień, tyle klimatu ile ta płyta w sobie zawiera nie sposób nawet opisać. Młodość, pierwsze lata fascynacji i przemierzania świata metalu - tym przede wszystkim jest dla mnie "Aegis", norweskich mistrzów doom/gothic metalu z Theatre of Tragedy. Kiedy zaczynałem poznawać różne gatunki metalu, ten uprawiany przez Theatre od Tragedy wydawał mi się zbytnio... dziewczyński. Raczej skupiałem się na mocnym uderzeniu, ciężkich gitarach i growlowym wokalu, więc nijak do tego nie pasowała mi powolna, niezbyt ciężka i zdominowana żeńskim wokalem muzyka. I choć Anathemę pokochałem od pierwszego słuchania (też powolna i niezbyt ciężka, tylko wokal męski), to do kapel pokroju ToT miałem spory dystans. Jednak po jakimś czasie i takie granie zaczęło mnie in...
Za dzisiejszą propozycją stoi ciekawa w sumie historia. Filip, wierny czytelnik Antylogii (do czego sam się zapewne nigdy nie przyzna) na jednym z portali internetowych wylicytował "kupkę" płyt z muzyką metalową. Żadnego z zespołów, których nagrania stały się jego własnością, nie znał. I, jak się okazało, ja też ich nie kojarzyłem. Zaproponował więc (Filip, znaczy się), żebyśmy się podzielili do odsłuchów kilkoma z płyt i wymienili spostrzeżeniami. W mojej paczce, między innymi, znalazła się pierwsza płyta zespołu Fragile Art, "Axiom". Spodobała mi się na tyle, że sprawdziłem ich na Spotify. Tam znalazłem tylko jedno ich wydawnictwo (czyli drugą połowę długogrającej dyskografii zespołu), najnowszy album, "The World You Wanted". I zaiskrzyło. Pierwsza i druga płyta Rosjan z Fragile Art to żadna wirtuozeria czy muzyczny przełom. Niczego tu nie odkryjecie, nic Was też nie zaskoczy ani nie zwali z nóg. To, co najmocniej oddziałuje...
Komentarze
Prześlij komentarz