Serdce - Timelessness (2014)


1. Into Shambhala
2. Samadhi
3. Omens
4. Last Faith
5. Loss of Feelings or Feeling of Loss
6. The Sixth Sense
7. Unique Path
8. Quasar
9. Newborn
10. Magic Rain




  W zasadzie tego nie planowałem, ale cieszę się, że tak właśnie wyszło. O czym mówię? Ano, o tym, że kolejna z moich propozycji dla Was pochodzi z sąsiadującej z nami Białorusi. Po Dymnej Lotvie czas na zupełnie inną, ale niemniej fascynującą muzykę mistrzów (tak, mistrzów!) z zespołu Serdce. Zapraszam na przygodę z czwartym, i jak dotąd ostatnim, ich albumem, fantastycznym 'Timelessness'.
  Jak to u mnie często bywa, ciekawe zespoły poznaję przypadkiem. Na przykład, słuchając swojej ulubionej muzyki, klikam sobie gdzieś w Internecie na sugerowanych 'podobnych artystów'. Tak też było i z 'Timelessness'. Przy czym, o ile większość takich sugestii jest raczej słaba, o tyle w przypadku Białorusinów był to strzał w dziesiątkę. Zauroczyłem się od pierwszego dźwięku.
  Album otwiera niesamowicie klimatyczne 'Into Shambhala', które nijak nie zapowiada tego, czym zespół nas później uraczy. Pierwsze skojarzenie to ścieżka dźwiękowa do 'Black Hawk Down' Hansa Zimmera - fantastyczny nastrój smutku i wolności. Naprawdę, zaskakujący wstęp do płyty.
  Natomiast od 'Samadhi' zaczyna się fascynująca przygoda z muzyką niebanalną, nieoczywistą i niesamowicie intrygującą. Tak wiele słychać tu zespołów, które uwielbiam, że długi czas nie mogłem przestać tej płyty słuchać. Solówki rodem z Dream Theater i Dreamgrave, pokręcona rytmika wyjęta z Unexpect czy żonglerka gatunkami, wzorowana na geniuszach z Diablo Swing Orchestra to tylko szkielet, na którym zbudowana jest potęga i czar 'Timelessness'. Ta płyta jest tak wypełniona dźwiękami i pomysłami, że potrzeba kilku, a nawet kilkunastu odsłuchów, by dobrze poznać (i wyłapać) najważniejsze z nich. Tak powinny być konstruowane progresywne płyty!
  Bardzo podoba mi się, że muzycy Serdce nie unikają balladowych wręcz zwolnień (m.in. 'Last Faith'), czy zabawy z flażoletami. To wszystko niesamowicie ubogaca tę muzykę. Tak sobie teraz myślę, że w wielu miejscach słyszę tu Division By Zero! A to, naprawdę, nie lada komplement. Bo to, bodaj, najlepszy polski progresywno-metalowy band ever. Szkoda, że już nieistniejący.
  'Timelessness' jest płytą niesamowicie dojrzałą i pozbawioną wszelkich kompleksów. Instrumenty są tu obsługiwane niemalże wirtuozersko, a pomysły zrealizowane poprzez zarejestrowane dźwięki godne są największych progresywnych geniuszy. I wokal, który często w tak grających zespołach przeszkadza, tu dobrany jest wybornie. Zarówno czysta barwa, jak i growl fantastycznie wkomponowują się w klimat i melodykę płyty. Idealnie uzupełniają jej koncept.
  W mojej opinii, Białorusini, jak mało który artysta, perfekcyjnie wpisują się w nowy rodzaj metalowej progresji i awangardy. To taka nowa fala, melanż gatunków i nieograniczoność w kompozycji, które jednocześnie nie są nieznośne czy męczące. Są akuratne. Jeżeli miałbym wskazać dziesięć współczesnych (i istniejących) zespołów, które powinny wyznaczać nowe kierunki w rozwoju progresji, Serdce byłby wśród nich. Czarują mnie równie mocno, jak Leprous, Unexpect, Dreamgrave, Ne Obliviscaris, Native Construct, Diablo Swing Orchestra, itd. Są przyszłością tej muzyki, gwarancją jej przetrwania i rozwoju. Chylę czoła!



Komentarze

  1. No, no, no... Więcej będę mógł powiedzieć później. Na razie słucham:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z lepszych płyt jakie dane mi było ostatnio słuchać. Cała masa odniesień do klasyki progresji, ale czuć że to ich muzyka. Bez kopiowania, bez naśladowania. Słyszę tu i Floydów i Yes. Dream Theatre i Riverside. I wiele innych. Podoba mi się muzyką. Tak różnorodna, bogata. Chwilami usypia, uspokaja, by nagle, mocnym uderzeniem, wyrwać z tego stanu. Ale wszystko to we właściwych proporcjach. Wnika się w ten ich niezwykły świat i żal z niego wychodzić. I nawet wokal mi nie przeszkadza. Choć nie z mojej bajki, to pasuje mi tu. Piękna muzyka. Dzięki że mogłem ją poznać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Grzegorzu, cała przyjemność po mojej stronie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz