NOWA PŁYTA - Septicflesh - Codex Omega (2017)


1. Dante's Inferno
2. 3rd Testament
3. Portrait of a Headless Man
4. Martyr
5. Enemy of Truth
6. Dark Art
7. Our Church, Below the Sea
8. Faceless Queen
9. The Gospels of Fear
10. Trinity
11. Martyr of Truth
12. Dark Testament
13. Portrait of a Headless Man (orchestral)

  Na koniec tego niewątpliwie urodzajnego w nowości roku, chciałem Wam opowiedzieć o nowej płycie Greków z Septicflesh, wydanej 1 września 'Codex Omega'. Dlaczego akurat ten wybór? Bo to właśnie tej płyty (naprzemiennie z 'Maliną' Leprousa) słucham nieprzerwanie od dnia jej premiery. Zakładam zatem, że o takiej płycie warto napisać, prawda?
  'Codex Omega' to dziesiąte studyjne wydawnictwo zespołu. I choć z poprzednich dziewięciu dobrze znam tylko 'Titan' i 'The Great Mass', to mogę Wam od razu powiedzieć, że 'Codex Omega' świetnie utrzymuje poziom i klimat obojga poprzedników. Ja uwielbiam dobrze zagrany i przemyślany symfoniczny black metal. Jednocześnie, jestem bardzo surowy, gdy słyszę coś, co symfonicznym blackiem bardzo chciałoby być, a niestety, często okazuje się być katastrofalną karykaturą tego, wbrew pozorom, niełatwego gatunku.  Na szczęście, Septicflesh (znowu!) zrobił to dobrze.
  Poprzednie dwie płyty Greków skradły moje serce wyrafinowanymi i niebanalnymi partiami symfonicznymi. Słychać na nich było tę dojrzałość, którą ma choćby Dimmu Borgir czy Old Man's Child, a przy tym obie pozostały wobec siebie niezależne i charakterystyczne. Dlatego też, gdy usłyszałem o planowanej nowej płycie zespołu, moją największą obawą było, czy uda im się ta sztuka po raz trzeci z rzędu. Spokojnie, udała się.
  Słuchając 'Codex Omega', od pierwszych dźwięków wiemy, jakiego artysty to dzieło. Septicflesh ma tak fantastycznie wyrazisty styl, że nie sposób go pomylić z innym zespołem. Także za ten styl będą oni na długo zapamiętani w historii muzyki metalowej - jestem o tym przekonany.
  Każdy utwór tworzy magiczną atmosferę, opartą na solidnych symfonicznych fundamentach, obciążonych do granic ciężarem agresywnych gitar i wyśmienitą, nienudzącą się perkusją. To, naprawdę, miód na uszy każdego fana black metalu w tej odmianie. Nic nie zanudza, niczego nie brakuje. I co najważniejsze, niczego nie ma też za dużo. Dlatego właśnie 'Codex Omega' to, według mnie, jedna z 5 najlepszych metalowych płyt tego roku. Obok premier Leprous, Ne Obliviscaris, Decapitated i Moonspell.
  Choć zawsze zachęcam Was do słuchania całej płyty, to jeżeli chcielibyście, by Was jakoś szybko do 'Codex Omega' przekonać, powiem: posłuchajcie pierwszych czterech numerów. I to Wam wystarczy, by się zaciekawić, uspokoić i zauroczyć. A później tym zauroczeniem delektować. Moimi ulubionymi utworami są: 'Portrait of a Headless Man' i 'Martyr', ale cały album uwielbiam i wiem, że jeszcze długo mi się nie znudzi.
  Najnowsze dzieło Greków polecam wszystkim fanom blacku w jego bardziej pompatycznej odsłonie. Polecam je także wszystkim, którzy dopiero w ten gatunek wchodzą, bo obok Dimmu Borgir i Fleshgod Apocalypse, to właśnie Septicflesh nadaje się do takiej inicjacji najlepiej!


  

Komentarze