NOWA PŁYTA - Decapitated - Anticult (2017)


1. Impulse
2. Deathvaluation
3. Kill the Cult
4. One-Eyed Nation
5. Anger Line
6. Earth Scar
7. Never
8. Amen 



  W pierwszy piątek lipca ukazał się najnowszy, siódmy już album deathmetalowców z Decapitated, zatytułowany 'Anticult'. Początkowo nie planowałem pisać o tym, niespełna czterdziestominutowym, wydawnictwie ale ostatecznie zdecydowałem się to zrobić. Dlaczego? O tym, niżej.
  Dwa miesiące przed premierą płyty, zespół udostępnił kawałek 'Never'. Mając w głowie to, jak bardzo podobała mi się 'Blood Mantra', od razu rzuciłem się na YouTube, żeby nowego materiału posłuchać. I, zasadniczo, odrobinę się rozczarowałem. Niby poprawnie, niby ciężko, niby (jak zawsze) technicznie nienagannie, ale ostatecznie dość blado i z uczuciem niedosytu. Tylko tyle? Zawiedziony, skupiłem się na innej muzyce. I kiedy już w zasadzie o Decapitated zapomniałem, 20 czerwca zespół wrzucił na YT drugi singiel, 'Earth Scar'. I pozamiatali. To wreszcie był utwór, na który czekałem! A riff po solówce ściął mnie z nóg!
  Tymczasem, nadszedł 7 lipca, więc mogłem rzucić się na całą 'Anticult'. Zrobiłem to i... po raz kolejny się zawiodłem. Pierwsze dwa-trzy odsłuchy sprawiły, że nie wiedziałem, co mam o tej płycie myśleć. Nie porwała mnie, nie zawładnęła moim czasem na wyłączność. Równie dobrze mogła być, jak i mogło jej, cholera, nie być. Decapitated, dlaczego?! - pomyślałem. I na kilka dni o 'Anticult' zapomniałem.
  Jakoś na początku tego tygodnia postanowiłem dać chłopakom kolejną (ostatnią) szansę i skupiony, odpaliłem 'Anticult' jeszcze raz. I, na szczęście, zaczęliśmy łapać nić porozumienia. Co prawda, nadal uważam, że są na tym krążku utwory słabsze ('Impulse', 'Never' czy 'Amen') niemniej, są tu także absolutnie miażdżące hity! ('Kill The Cult', 'Earth Scar', 'Deathvaluation', 'One-Eyed Nation'). Warto było od siebie odpocząć po pierwszej nieudanej randce, nieprawdaż, Decapitated?
  Bardzo podoba mi się utrzymanie brzmienia i dynamiki 'Blood Mantry'. Bardzo podoba mi się, że Rafał 'Rasta' nadal pracuje nad swoim wokalem i, gdzie to możliwe, stara się choć odrobinę manipulować swoim brzmieniem, by uniknąć nużącej jednostajności. Jakby tak jeszcze czasem pośpiewał czystym wokalem... Podoba mi się niezawodność gitarowych riffów Vogga. Zadowala mnie brzmienie i rytmika perkusji. Sumując, siódmy studyjny krążek Decapitated bardzo mi się podoba i mimo nielicznych słabostek, należy go uznać za godnego następcę 'Blood Mantry'. Wirtuozeria instrumentalistów i świetna muzyczna wyobraźnia sprawiają, że ta płyta bardzo długo się nie nudzi. I z każdym kolejnym odsłuchem zaskakuje. To istotne, z perspektywy słuchacza.
  Bardzo chętnie posłuchałbym 'Anticult' na żywo, bo ciekawi mnie czy zespół udźwignie ten materiał na scenie. Skąd moje wątpliwości? Pamiętam, jak byłem na ich koncercie w nieistniejącej już krakowskiej Fabryce. I pamiętam też, że ich występ, z punktu widzenia energii i dynamiki trochę mnie rozczarował. Uważam, że może mieć na to wpływ fakt, że zespół ma tylko jedną gitarę. A może, po prostu, byli kolejnym zespołem, który poległ w walce ze specyfiką Fabryki?
  'Anticult' polecam wszystkim fanom death metalu. Po prostu. Jeśli lubicie death (każdą jego odmianę), to polubicie i najnowsze dziecko Decapitated. Ja, póki co, słucham tego albumu bez przerwy już czwarty dzień...


Komentarze